Rower, jako prezent, ma długoletnią tradycję.
Kiedyś, obok zegarka, należał do najbardziej popularnych i wyczekiwanych prezentów na komunię.
Byłby też prawdopodobnie jednym z najpopularniejszych prezentów choinkowych, ale – jako że Boże Narodzenie przypada zimą – nie jest. Trudno katować dzieci prezentami, których nie mogą natychmiast użyć i wypróbować. Zwłaszcza, gdy za oknami śnieg i mróz.
Ale rower to prezent nie tylko od rodziców dla dzieci. Także – od męża dla żony. Od chłopaka – dla dziewczyny. To zapowiedź przyszłych wspólnych przejażdżek. Czasu spędzonego razem na łonie natury. Tylko we dwoje, lub w większym towarzystwie.
Wraz z coraz większą ilością dróg dla rowerów, możliwości wykorzystania roweru są coraz większe. Nie ma wymówek, że nie ma gdzie jeździć.
Dlatego rower ofiarowany w prezencie to świetna okazja, aby zarazić drugą, bliską Ci osobę rowerowym bakcylem. Nawet ludzie, których nie sposób zaciągnąć do sali gimnastycznej, którzy nigdy nie pomyślą nawet, aby pójść pobiegać, pograć w tenisa, albo zająć się jakimkolwiek innym sportem, rower uznają za dopuszczalny.
I całkiem przyjemny.
Poza tym, rower niekoniecznie oznacza sport. Często to raczej spokojne, nieśpieszne wyprawy w nieznane. Bez współzawodnictwa i nadmiernego zmęczenia.
W stronę słońca.
Patrz: rower